O wróżce zębuszce

Był rok 1440 (bo tam się czas inaczej liczy), a ja stałem na placu Dżami al-Fana (Jemaa El Fna) w Marrakeszu. Żar lał się z nieba, słońce wypalało mózg, a mnie zachciało się siłować wzrokiem z męską odmianą wróżki zębuszki, która okazała się być postawnym, ubranym po europejsku Arabem koło pięćdziesiątki. Kiedy przechodziłem koło jego … Czytaj dalej O wróżce zębuszce

O tym jaka była jolie Lola

A pamiętacie, jaka była Żolilola? – rozmarzył się Rurka, oblizując wargi – czy to nam źle było, chłopaki? Zamknij mordę, pedale – grubiańsko zgasił go Jogi, jakby zapomniał o własnym udziale w tamtej sprawie. No, no. Tylko nie pedale, tylko nie pedale – zaprotestował niemrawo Rurka, przekazując butelkę kordiału Grubemu. A wal się – Jogi … Czytaj dalej O tym jaka była jolie Lola

O lepiku

Minęło dokładnie dziesięć lat od chwili, kiedy zapisałem dwie trzecie poniższego wiersza [?]. Cztery lata temu nieopatrznie te wersy opublikowałem. A wczoraj dotarła do mego umęczonego jestestwa końcówka. Wyszło - nie powiem - nawet dydaktycznie. Tytuł: Lepik na zimno sprawdzony praktycznie Tytuł po francusku (a co?): Mastic à froid testé en pratique Było sobie raz … Czytaj dalej O lepiku

O niedoścignionych czasach saskich

Niesławnej pamięci Wołodia Iljicz mówił mniej więcej to, że państwem może rządzić byle kto. Jego ideologiczne popłuczyny, dla niepoznaki machające sztandarami narodowymi, są niespodziewanym dowodem słuszności teologicznych rozważań o przekształceniu słowa w ciało. A znani, przynajmniej studentom ekonomii, choć z zupełnie innych powodów, Nikolaus K. i Thomas G. (nazwisk nie podaję z powodu niepewności co … Czytaj dalej O niedoścignionych czasach saskich

O radykalnie nowym podejściu do autotrofizmu

Sprawa jest więcej, niż prosta, choć – przyznaję – będzie wymagać pewnego wysiłku ze strony ludzkości. Jednak ta pokazuje ostatnio całym swym jestestwem, że nie ma dla niej takiego wyzwania, które uznawałaby w tej sprawie za zbyt wielkie. Bo to, w końcu, wszystko dla świetlanej przyszłości planety, która staje się chyba (ta przyszłość, nie planeta) … Czytaj dalej O radykalnie nowym podejściu do autotrofizmu

O kaszubskiej rybie

Od ponad czterdziestu lat mieszkam niedaleko Kaszub. Cała moja sympatia do nich znikła, gdy zaczęto tam bezczelnie kłamać, że odpowiednie wersy "Kaszubskiego abecadła" brzmią >>to kaszubska stolica<< i >>to oznacza Kaszuba<<, podczas gdy prawdziwa wersja to: >>to cesarska stolica<< i >>to oznacza szlachcica<<. A teraz w jednej z kaszubskich stolic (bo Kaszubi sami nie wiedzą, … Czytaj dalej O kaszubskiej rybie

O tęsknocie za harmonią przedustawną

Piszę te słowa dla zachowania pewnego porządku. Po to chociażby, żeby zagubiony wędrowiec wiedział, o co tu w tym wszystkim chodzi (bo w archiwach bloga wirtualne szafy aż spęczniałe, a dzisiaj żadnej aktywności). Po prostu – odechciało mi się. Zniechęcenie przyszło, gdy zrozumiałem, że mój czas w blogosferze się skończył. A o tym, że się … Czytaj dalej O tęsknocie za harmonią przedustawną